Zasłużony warszawski klub walczy o przetrwanie

Za Gazeta.pl

Za Gazeta.pl

– Nie pozwolimy zlikwidować zasłużonego klubu, szukamy rozwiązania jego problemów – zapewnia gen. Adam Rapacki, wiceminister MSWiA. A stołeczni radni chcą szybkiego uchwalenia planu miejscowego, który uniemożliwi zamachy na klubowe tereny przy Racławickiej.

– Niech ci panowie zajmą się bezpieczeństwem w kraju, a nie zawłaszczaniem działek – tak ostro o Komendzie Głównej Policji mówił wczoraj Wiesław Wilczyński, dyrektor miejskiego biura sportu, podczas posiedzenia komisji sportu Rady Warszawy.

Chodzi o działania KGP zmierzające do pozbawienia Gwardii siedziby przy ul. Racławickiej 132. Na jej terenie KGP planuje budowę laboratorium kryminalistycznego, a budynek o powierzchni 11 tys. m kw. miałby stanąć dokładnie na środku murawy centralnego boiska Gwardii. Komenda domaga się od klubu „wydania nieruchomości”, plombuje pomieszczenia klubowe. Stara się też w ratuszu o wydanie warunków zabudowy dla swojego biurowca. To może oznaczać śmierć klubu, w którym trenuje ok. 800 dzieci.

W obronie Gwardii murem stanęli mokotowscy radni i posłowie Artur Górski (PiS) i Tadeusz Ross (PO), którzy wystosowali w jej sprawie tzw. zapytania poselskie. Zebrano też kilka tysięcy podpisów w obronie klubu, m.in. Ireny Szewińskiej i Roberta Korzeniowskiego. To wszystko najwyraźniej odniosło skutek. – Wczoraj rozmawiałem z nadzorującym policję wiceministrem MSWiA gen. Adamem Rapackim. Usłyszałem, że ani on, ani minister Schetyna nie mają zamiaru likwidować klubu i działalności sportowej – relacjonuje Artur Górski.

Gen. Adam Rapacki potwierdza: – Uratowanie klubu to wola ministra Grzegorza Schetyny i moja. Nie pozwolę udusić klubu, który robi dobrą robotę dla młodzieży i trenujących tam funkcjonariuszy. Jestem pewny, że przekonam do tego KGP – podkreśla generał, który odbył już wizję lokalną na Gwardii. – Jasno widać, że teren klubu jest o wiele za duży jak na potrzeby jednego biurowca.

W najbliższym czasie Rapacki spotka się z wiceministrem skarbu państwa, by rozmawiać o innej lokalizacji pod inwestycje KGP. Powoła też zespół, który zastanowi się nad rozwiązaniem problemów klubu. Zasiądą w nim m.in. przedstawiciele MSWiA, KGP, ratusza i Gwardii. Będą mieli twardy orzech do zgryzienia. Począwszy od czynszu, który policja na początku roku ustaliła na 268 tys. zł miesięcznie. To prawie tyle, ile roczny budżet klubu. – Trzeba znaleźć takie rozwiązanie, które pozwoli klubowi płacić czynsz, a nie narazi komendanta policji na zarzut niegospodarności – mówi gen. Rapacki.

Ciężka sytuacja Gwardii zainteresowała stołecznych radnych. Wczoraj zastanawiała się nad nią komisja sportu wspierana przez grupę działaczy Gwardii, którzy pojawili się na obradach. Komisja sportu była jednogłośnie za przyjęciem stanowiska wspierającego klub. Teraz zajmie się nim Rada Warszawy. – Stosowna uchwała być może zostanie przyjęta na czwartkowych obradach – zapowiedział Marek Makuch (PiS). Co w niej będzie? – Na pewno trzeba zobowiązać miasto do jak najszybszego podjęcia prac nad miejscowym planem zagospodarowania rejonu ul. Racławickiej – zaproponowała Katarzyna Munio (SD). – Trzeba będzie też nakłonić biuro naczelnego architekta do zamrożenia prac wydaniem warunków zabudowy policyjnego biurowca na Gwardii.

Autor Grzegorz Lisicki

Bardzo się cieszę, że coraz głośniej o trudnej sytuacji WKS Gwardia. Należy wspomnieć, że to między innymi dzięki zaangażowaniu Gwardzistów udało się nagłośnić całą sprawę, wszak media zaczęły krzyczeć po Pikniku Rodzinnym na rzecz ratowania Gwardii, który zorganizowałem 27.06.3009 r. Wierzę, że teraz będzie już tylko lepiej.